Jacques Greene – Concealer
Vase, 2012
Jacques Greene po mistrzowsku opanował technikę samplowania wokali z piosenek r&b. Zarówno jego bootlegowe kawałki korzystające dość obszernie z kobiecych głosów, jak i bardziej oszczędne rzeczy dla Lucky Me czy Night Slugs tego znakomitym przykładem. Zdolny Kanadyjczyk patrzy już jednak dalej.
Concealer nie powiela schematów. Producent eksperymentuje na nim z formą, stawiając zarówno na piosenkowość mogącą spodobać się fanom Jamiego Woona czy Jamesa Blake’a, nasączoną house’em wariację uk bassu czy też uciekającą w ambientowe formy elektronikę podobną do tego co robi Floating Points.
Za piosenkowość odpowiada monstrealski sąsiad, Ango. Śpiewa on pokaźną partię w “Flatline” będącym najbardziej popowym kawałkiem Greene’a dotychczas. Rozszczepiający się na kilka warstw śpiew delikatnie rozpływa się w mnogości syntezatorowych mgiełek trafiając w czułą strunę. Druga z kolaboracji również przynosi ciekawą odmianę. Nagrany do spółki z Korelessem utwór trwa aż dziewięć minut i między sprężystymi partiami z lekko szurającym beatem, zawiera niezwykle klimatyczny pasaż pianina, z gracją i zupełnie nieśpiesznie dźwięczący nad rozkwitającymi tłami.
Z dwóch bardziej parkietowych fragmentów, górę nad “These Days”, które rozpędza się galopującym rytmem, by rozwinąć się w zmysłową bujankę napędzaną dynamicznymi tomami, bierze “Clark”. Czysty house, w którym skoczny beat w najlepsze romansuje z clapami pod nieco vintage’ową barwę klawiszy. To one, wraz z drobnymi słówkami, które rozmieszczone są na długości kawałka, zdradzają, że za produkcją stoi Greene.
EP-ka pokazuje jak kreatywną i silną postacią na scenie muzyki basowej jest Jacques Greene. To pierwsze wydawnictwo dla założonego przez niego labelu Vase. Po takim starcie można spodziewać się tylko najlepszego i świetnej selekcji.
Łukasz Warna-Wiesławski, 1 lutego 2012 o 6:38



Komentarze