Najbardziej oczekiwane albumy 2012

Animal Collective
Zgodnie z tradycją materiał na nową płytę Animal Collective szlifowany był podczas trasy koncertowej i choć nowe brzmienie nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak pierwszy kontakt z Merriweather Post Pavilion trzy lata temu (to już trzy lata? wow!), to zapowiada się bardzo ciekawy krążek. Powrót Deakina zaowocował mocniejszym wyeksponowaniem gitary, pojawiają się motywy folklorystyczne i intensywniejsza eksploracja elektronicznych efektów, a całość brzmi jak chaotyczna fuzja Feels i ostatniego krążka. Przewidywania? Album dekady, a jakże!
Actress – Ghettoville
Obiecano nam aż dwa albumy długogrające w tym roku, a jedyne co się oficjalnie pojawiło w katalogu Actressa to dwunastka dla Honest Jon’s. Trudno nie poczuć się zawiedzionym, bo po ostatnim krążku apetyt na nowe produkcje Cunninghama jest olbrzymi. Ghettoville pojawić ma się w pierwszym kwartale i pozostaje liczyć, że producent dalej będzie zwinnie poruszać sie między klubowymi łatkami.
Azealia Banks

Młoda raperka oczarowała swoim przebojowym singlem “212”, a fakt, że współpracuje z Machinedrumem i Lunice’em podgrzewa mocno atmosferę wokół jej debiutu. W grudniu miał ukazać się jej mixtape, ale informacja już zniknęła z sieci, co oznaczać może, że Banks zbiera siły na porządny album. Wśród zapowiedzi pojawiają się informacje, że żywiołowa dziewczyna zamierza nie tylko zawstydzić oba wybrzeża Stanów w kwestii swagu, ale pokazać również nieco bardziej subtelne oblicze.
Big Boi – Daddy Fat Sax: Soul Funk Crusader
Pierwsza solówka Big Boia zdaje się być jednym z bardziej niedocenionych albumów hip hopowych ubiegłego roku. Przyćmiony przez monstrum Kanye Westa krążek nie zebrał takiego fejmu jak powinien, pozostaje więc liczyć na to, że przy okazji sequela sprawiedliwości stanie się zadość. Daddy Fat Sax to ofiara kilku mocnych obsuw, miejmy nadzieję, że nowy album Outkastu, o którym chodzą na razie jedynie plotki nie zepchnie go na drugi plan.
The Flaming Lips
Współpraca Flaming Lips z całą plejadą muzyków wychodziła różnie, raz lepiej (Lightning Bolt), raz gorzej (Neon Indian), ale album zbierający najlepsze utwory w całość na pewno będzie ciekawym dodatkiem do dyskografii Lipsów. Znaleźć ma się na nim sporo rzeczy, których jeszcze nie słyszeliśmy, między innymi wspólne piosenki z Nickiem Cave’em, Death Cab for Cutie czy Deerhoofem. Premiera 21 kwietnia.




Komentarze