Najbardziej wyczekiwane koncerty OFF-a 2011
Chciałem nazwać ten tekst festiwalowym przewodnikiem, ale okazuje się, że marny ze mnie doradca. Do imprezy zostało już tylko kilkanaście dni, a ja wciąż nie wiem na co się wybrać i zupełnie nie pomaga w tym oficjalny program. Wypisałem dwadzieścia najbardziej interesujących koncertów (pominąwszy polskie występy, nie znaczy to, że nic lokalnego mnie nie interesuje, w planach znajdują się na pewno Paristetris, Twilite, Mołr Drammaz, Asi Mina czy Mikrokolektyw), ale okazuje się, że spora część z nich odbywa się w tym samym czasie. Żeby jeszcze byli to wykonawcy z odległych rejonów, zrozumiałbym. Tymczasem kolidujących ze sobą występów Deerhoof i Oneidy czy Actressa i Oneohtrix Point Never pojąć nie mogę. Na ostatecznej decyzji zaważy więc pewnie nastrój. Albo rzut monetą.
Oto przegląd wykonawców, którzy czynią OFF-a najciekawszym z letnich festiwali w Polsce.
Actress (Scena Trójki, 5.08, 02:30)
Bywający ostatnio regularnie w Polsce Actress jest jednym z najciekawszych producentów ostatnich miesiący, jego przełomowe Splazsh spotkało się z bardzo ciepłym przyjęciem i łączyło w sobie różne odcienie muzyki klubowej z sypialnianą elektroniką, w sam raz do odsłuchu na słuchawkach. Na parkiecie materiał ten sprawdza się jednak równie dobrze – sprawdziłem osobiście w Krakowie. Jego występ pozostawił po sobie nie tylko wspomnienia muzyczne, charakterystyczny taniec będący połączeniem dreptania do dubstepu z egipskimi wygibasami doczekał się miana “Actress Dance”.
Nie znasz? Sprawdź Splazsh z 2010 roku.
Ariel Pink’s Haunted Graffiti (Scena Leśna, 07.08, 23.05)
Ariel Pink podobno ostatnio całkiem nieźle radzi sobie z występowaniem na scenie i historie o niezbyt przyjaznym traktowaniu publiki, śpiewaniu tyłem i chowaniu się za głośnikami należą do przeszłości. Widzowie pierwszego koncertu w Polsce też mają raczej dobre wspomnienia. Pytanie brzmi, czy w sytuacji, w której Arielowi zdarza się nie grywać swoich największych przebojów chcemy koncertu dobrego czy chcemy koncertu widowiskowego.
Nie znasz? Posłuchaj Doldrums z 2004, ale większość kawałków będzie raczej z zeszłorocznego Before Today.
Awesome Tapes From Africa (Scena Trójki, 06.08, 02:30)
Awesome Tapes From Africa to blog, na którym prezentowana jest muzyka afrykańska. Możecie znać Amadou & Mariam, Felę Kutiego czy Getatchew Mekurię, ale specjalnością ATFA są niszowe kasety z twórcami, dla których jest to prawdopodobnie jedyna szansa na dotarcie do szerszej publiki. Chyba że wysłannicy Sublime Frequencies wyprzedziliby Briana Shimkovitza w lokalnych second handach. Autor strony zagra w Katowicach set z najbardziej roztańczonymi kawałkami ze swojej kolekcji. Unikatowe doświadczenie.
Nie znasz? Zajrzyj na bloga.
Barn Owl (Scena T-Mobile, 06.08, 20:45)
Jeden z ciekawszych projektów dronowych ostatnich lat. Barn Owl odcina się ostatnio od psychodelicznych korzeni, śmiało zmierzając pod egidą legendarnej wytwórni Thrill Jockey w stronę czystego, pięknego ambientu.
Nie znasz? Ściągnij ostatnie wydawnictwa dla chicagowskiego labelu.
Bohren und Der Club of Gore (Scena T-Mobile, 06.08, 02:40)
Pionierzy doom jazzu (ok, wiem, że Badalamenti, wiem), którzy pociągnęli za sobą kilka innych europejskich formacji. Żadna z nich nie była w stanie dorównać jednak niemieckim mistrzom klimatu. Pora koncertu odpowiednia, zastanawiające jest jednak jak ta niezwykle krucha i wymagająca w stosunku do otoczenia muzyka zabrzmi w festiwalowym namiocie.
Nie znasz? Za klasyk uchodzi Black Earth z 2002 roku.
Blonde Redhead (Scena Główna, 06.08, 17:50)
Jedna z cichych legend niezal rocka, która jakoś nigdy nie zyskała należytego uznania. Nawet w Katowicach – godzina 17:50? Po nagraniu tak wspaniałej płyty jak 23? Fakt, pierwsze albumy mimo swojej jakości nie były raczej niczym nadzwyczajnym, ale współczesnie Blonde Redhead to jeden z filarów 4AD o własnym, unikalnym brzmieniu. O odtworzenie którego na żywo, przyznam się szczerze, trochę się boję.
Nie znasz? Śliczne 23 to niemal majstersztyk.
Current 93 (Centrum Kultury Katowice, 4.08, 20:30)
Najciekawszy koncert festiwalu odbywa się poza jego zasadniczymi ramami, jako występ otwarcia. Ba, mogę śmiało powiedzieć, że David Tibet elektryzuje mnie bardziej niż cała reszta line-upu razem wzięta. Szczególnie, że niedawno ogłoszona została obecność Michaela Cashmore’a, muzyka, który wspomagał Current 93 w najbardziej emocjonującym okresie. Ostatni album był chyba pierwszym naprawdę słabym w dorobku kolektywu, ale setlisty są tak obszerne, że spodziewać się możemy naprawdę wszystkiego. Kto wie czy zagrane zostaną najlepsze kawałki z lat 90-tych, na pewno jednak będą piękne “Niemandswasser”, “Oh Coal Black Smith” czy całość EP-ki Birth Canal Blues. Do teraz nie mogę uwierzyć, że ten koncert odbywa się przy OFF-ie.
Nie znasz? Masz problem, bo godnych polecenia krążków jest z dziesięć. Na początek może All the Pretty Little Horses i Aleph at the Hallucinatory Mountain. Żeby poznać zarówno klasyczne, jak i najnowsze brzmienie.
Dan Deacon (Scena Leśna, 06.08, 01:25)
Dan Deacon nie ma za bardzo materiału studyjnego, ale z tego co widziałem na klipach, koncert zapowiada się rewelacyjnie. Świetny kontakt z publiką (koncerty DD to istne performansy z czynnym udziałem widowni – taneczne bitwy, zsynchronizowane układy), ułańska fantazja (po co rozstawiać się na scenie, stolik z ekwipunkiem można ustawić w tłumie) i dziesiątki jazgotliwych loopów zapętlonych w mokry sen dziecka z ADHD.
Nie znasz? Bromst chyba minimalnie lepszy od Spiderman of the Rings.
Deerhoof (Scena Leśna, 07.08, 20:45)
Promieniujący kreatywnością zespół równie fajny, a może nawet fajniejszy jak niektórzy twierdzą, co w studiu jest na żywo. Urocza Satomi sprawi, że będziecie robić “aww”, popisy Grega Sauniera z kolei zaowocują zdziwionym “oh”. W tym roku po raz kolejny wydali świetną płytę i mają już tyle dobrego materiału, że mogliby zabawiać publikę przez pół dnia.
Nie znasz? Na Apple O’ jest “Panda Panda Panda” – wybór prosty.
How to Dress Well (Scena Trójki, 06.08, 00:10)
Jak ten chłopak śpiewa! Jeszcze do niedawna byłem stuprocentowo pewny, że wybiorę koncert Primal Scream. W końcu Screamadelica, ulubiona płyta etc. W czytniku rss wpadł mi w oko jednak klip z koncertu w Brukseli, gdzie How to Dress Well wykonał “Suicide Dream 2”. Wow. Podobała wam się płyta? Koncert zapowiada się jeszcze lepiej, Tom Krell, jak on śpiewa, jak on śpiewa! Krążek nie oddaje nawet w połowie tego ile emocji zawartych jest w jego głosie. Nie żeby youtube był wyśmienitym nośnikiem, ale mnie ścięło z nóg.
Nie znasz? Wielkiego wyboru nie ma – Love Remains.
Hype Williams (Scena T-Mobile, 06.08, 02:40)
Bardzo ciekaw jestem w jaki sposób zostanie odtworzone brzmienie z tych wszystkich pół-anonimowych wydawnictw. Post-modernistyczny misz-masz i muzyka śmietnikowa podszyta czarnymi dźwiękami tanecznymi i podkolorowana niezwykłą grą świateł. Na papierze i wideoklipach wygląda to niezwykle zachęcająco.
Nie znasz? Find Out What Happens When People Stop Being Polite, And Start Gettin’ Reel. One Nation lepsze, ale poprzednia ma fajniejszy tytuł i sampluje Pokemony.
Kode9 (Scena Trójki, 06.08, 02:30)
Niestety Steve Goodman nie przyjedzie do Katowic ze swoim kompanem Spaceape’em, ale tak jak świetnie gra na żywo, tak równie dobrze odnajduje się w cudzych kawałkach. Siedzący ostatnio w funky i footworkach Kode9 selekcję ma wyśmienitą, co poświadczyć może barcelońska publika nie pozwalająca mu zejść ze sceny, mimo że było już grubo po szóstej rano.
Nie znasz? W kontekście tego występ lepiej posłuchać składanki Night Slugs, ale największym osiągnięciem Kode9 jest jego album z 2006 roku – Memories of the Future.
Konono Nº1 (Scena T-Mobile, 07.08, 23.00)
Kolejny reprezentant “etno” na OFF-ie i kolejna ofiara paru niewinnych żartów (moje miasto to Kinszasa), ale jak to zwykle bywa, najbardziej niepozorny i niechwalony w lajfstajlowych mediach zespół może rozkręcić najlepszą imprezę. Szczególnie gdy w grę wchodzą afrykańskie rytmy zamplifikowane odrobiną elektroniki.
Nie znasz? Nagrane na żywo Lubuaku jest rewelacyjne.
Liturgy (Scena T-Mobile, 07.08, 18:45)
Transcendentalny black metal i manifest Huntera Hunt-Hendriksa mogą bawić lub denerwować, mogą też pozostawić obojętnym, ale cholera jasna, to wszystko jest nieważne w obliczu tego jakiego oni mają perkusistę! Wietrzący spisek i math rockową kapelę pod płaszczykiem black metalowego prymitywizmu się wiele nie pomylą, Liturgy brzmi jednak tak dobrze jak jego opis.
Nie znasz? Tegoroczna Aesthethica jest diablo dobra.
Meshuggah (Scena Leśna, 5.08, 20:45)
Jedna z największych niespodzianek tegorocznego OFF-a, prawdziwy metal niezrzeszony z żadną niezalową opcją to rzadkość na festiwalach alternatywnych. Meshuggah jak na technicznego behemota ma w zanadrzu całkiem sporo przebojów i uwaga – na ostatnich koncertach skupia się na przekroju dyskografii grając różne co bardziej chwytliwe kawałki z ostatnich lat, z “Future Breed Machine” na czele.
Nie znasz? Catch 33 jest niezwykle przystępne.
Neon Indian (Scena Leśna, 06.08, 20:45)
Widziałem w zeszłym roku Neon Indian w Berlinie. Koncert z przyczyn technicznych trwał zaledwie piętnaście minut, ale był to kwadrans tak gorący, że wyparował mi cały drink (bez palemki niestety). Neon Indian trudno mi nazwać po tym występie projektem chillwave’owym, był to synth-funkowy kombajn, z groovem jakiego pozazdrościć mogliby najlepsi producenci disco.
Nie znasz? Wydany w 2009 roku Psychic Chasms czeka.
Omar Souleyman (Scena T-Mobile, 5.08, 23:00)
Traktowanie Omara Souleymana w kategorii ciekawostki jest olbrzymim błędem. Lajnap OFF Festivalu w muzykę taneczną niestety nie obfituje, więc jeśli zamiast rockowej sztampy wolicie trochę rozruszać kości, Omar jest waszym człowiekiem. Tradycyjne dabke wzbogacone o syntetyczne dźwięki okazuje się być szaleńczą muzyką parkietową o zawrotnych tempach i kto wie czy nie będzie to najbardziej dyskutowany koncert tego festiwalu. Souleyman przyćmił headlinerów już nie jednej imprezy.
Nie znasz? Zeszłoroczna Jazeera Nights jest dobrym punktem startu.
Oneida (Scena T-Mobile, 07.08, 20:45)
O koncertach Oneidy krąży wiele opowieści. Kilku godzin w Katowicach niestety nie będą grać, ale cztery kwadranse cudownej post-krautowej repetycji mogą wystarczyć, by sięgnąć absolutu.
Nie znasz? Anthems of the Moon z 2001 i Each One Teach One z 2002 dobre na pierwszy ogień.
Oneohtrix Point Never (Scena T-Mobile, 5.08, 02:40)
Jeden z najciekawszych twórców muzyki klawiszowej i wielbiciel analogowego brzmienia, Daniel Lopatin, jest teraz modnym dodatkiem do każdego line-upu. Jako Oneohtrix Point Never ze swoimi minimalistyczno-kosmicznymi aranżami lepszej godziny nie mógł dostać. Szkoda tylko, że jego kolega z zeszłorocznego Unsoundu będzie w tym czasie rozkręcać świetną potańcówkę.
Nie znasz? Debiutancka kaseta Betrayed in Octagon będzie dobrym początkiem przygody z Lopatinem.
Primal Scream plays Screamadelica (Scena Mbank, 06.08, 00:10)
Brytyjska legenda grająca w całości jedną z moich ulubionych płyt, jakże mógłbym nie zarekomendować tego koncertu? Screamadelica jest niesamowitym krążkiem inkorporującym elementy muzyki acid house w i tak już skrajnie psychodelicznym rockowym brzmieniu. Na drugą tak radosną i skrzącą się płytę trzeba było czekać osiemnaście lat – do premiery Merriweather Post Pavilion. Trzepanie toreb przez ochronę tego dnia będzie niesmacznym żartem.
Nie znasz? Wstydź się.
Łukasz Warna-Wiesławski, 15 lipca 2011 o 19:00



Komentarze