Teielte – Wooden Love
U Know Me, 2012
Po bardzo dobrym Homeworkz Teielte zdecydowanie wskakuje na wyższy poziom, prezentując EP-kę z pięcioma znakomitymi beatami. Skompresowany do dwudziestu minut materiał brzmi świeżo i spójnie, ani przez sekundę nie tracąc ostrości. Łącząc w sobie futuryzm nowego elektronicznego hip hopu czerpiącego garściami z dubstepu, czy nawet popularnego ostatnio juke’u, z nostalgią analogowych klasyków, Wooden Love robi to w sposób jak najbardziej naturalny. Melancholijne pianino wsamplowane w ciepły szum “Tripf” chwilę później bez żadnych przeszkód spotyka powykręcane w ósemki frazy klawiszy i skomplikowane perkusyjne klekoty. Standard.
To chyba właśnie część rytmiczna robi największe wrażenie. Misz-masz humanizmu (“Fire”) z mechaniką (“Easy”) oczywiście jest atrakcyjny, ale to zmajstrowany do spółki z Danielem Drumzem “Don’t” rozpala najbardziej moje zmysły. Ten machinedrumowski kawałek, którego zaprogramowany bezlitośnie chłodny beat dudni robotycznie zestawieniem potężnego bębna i drobno klikająco-stukających kastanietów, jest w swoim bossowstwie nie do ogarnięcia. Odtworzenie za odtworzeniem, ślizgający się po dramatycznie wzniosłych smykach pattern, któremu towarzyszy agresywnie zapętlone frazowanie “don’t, don’t, don’t, don’t”, zostawia mnie bez słów. Słowa “piękny” i “banger” rzadko idą w parze, ale to jest po prostu piękny banger.
Podobnie wysoki poziom trzyma publikowany wcześniej “Selcouth”, nieco psychodeliczny, bogatszy w ścieżki track. Zderzające się warstwy kreują wokół siebie pewną nostalgiczną otoczkę. Może to ta uroczysta fanfara? Może opuszczony, nieco samotny wśród bulgotów i klawiszowych serii wokal? Może kojąca grzechotka umieszczona głęboko w miksie? Ten serdeczny, pozytywny obraz rozwija dalej “Fire”, którego śpiewna partia odsyła do katalogu Polskich Nagrań i vocal jazzowych popisów. Na deser pod indeksem szóstym dołączony został jeszcze oparty na przyjemnym groove’ie remix “Selcouth” autorstwa Liquid Molly.
Świetne otwarcie roku dla polskiej elektroniki.
Łukasz Warna-Wiesławski, 27 stycznia 2012 o 18:44




Komentarze